Zakaz obrotu ziemią rolną prowadzi w kraju do absurdów

Już od ponad roku w Polsce obowiązuje ustawa, która praktycznie całkowicie uniemożliwiła obrót ziemią rolną w naszym kraju. Wprowadzenie tych przepisów było odpowiedzią na kończący się Polsce parasol ochronny w Unii Europejskiej. Cudzoziemcy mogliby swobodnie nabywać naszą ziemię, przez co na szybko przygotowano przepisy zakazujące, aby mieć czas na napisanie odpowiedniej ustawy utrudniające później nabycie ziemi tylko cudzoziemcom. Szybko wprowadzona ustawa utrudniła jednak życie naszym rodakom, a efektem jest rosnąca popularność swoistej patologii na rynku, a więc pojawiania się fikcyjnych ogłoszeń o sprzedaży ziemi. O co chodzi?

Ziemię można przekazać, ale tylko najbliższym

Ustawa zezwala na przekazanie ziemi najbliższym, ale lista jest krótka. Małżeństwo może na przykład przekazać ziemię swoich dzieciom, ale już wnuczkom absolutnie nie. Inna sytuacja dotyczy ludzi żyjących w związkach nieformalnych. Jeśli jedna z osób związku umrze i druga odziedziczy ziemię to chociażby nie może przekazać jej dziecku swojego partnera, z którym nie była w związku małżeńskim. Oczywiście to samo dotyczy chęci przekazania ziemi synowej czy zięciowi, a lista jest dużo dłuższa. W takich sytuacjach konieczna jest zgoda Agencji Nieruchomości Rolnych i tu właśnie rodzi się patologia.

Na wsiach pojawiają się fikcyjne ogłoszenia

Nieformalnie poleca się bowiem w takich sytuacjach wystawienie ziemi na sprzedaż, ale na sprzedaż fikcyjną, gdzie nie udziela się odpowiedzi na ewentualne oferty kupna. Co więcej, ogłoszenia pojawiają się na lokalnych tablicach, gdzie i tak każdy wie w jaki celu takie ogłoszenie jest wystawione. Po upływie kilku tygodni wysyła się wniosek do ANR o sprzedaż ziemi osobie z nieco dalszej rodziny. Przepisy niestety bardzo mocno utrudniają życie mieszkańcom wsi, którzy nie mogą swobodnie dzielić się ziemią pośród członków własnej rodziny, niezależnie od tego czy związki są formalne czy też nieformalne.

Dodaj komentarz