Warszawa traci nieruchomości w zastraszającym tempie!

Od kilku miesięcy w Warszawie rozpoczęła się reprywatyzacja starych kamienic, i innych nieruchomości, które niegdyś należały do żydowskiej społeczności, na bardzo szeroką skalę. Wszystko to spowodowane jest przestarzałymi zapisami prawa, które dają podstawy do ubiegania się o własność takiej kamienicy dosłownie każdemu, nawet człowiekowi z ulicy. Proces postępuje w tempie zastraszającym, a miasto każdego miesiąca traci kolejne nieruchomości. Zapisy prawa powstały w roku 1945 i o ile wtedy miały sens, tak z punktu widzenia współczesnego świata są krzywdzące i sprawiają, że miasto traci swój majątek warty miliony złotych. Nieruchomości w wielu przypadkach są reprywatyzowane za kwoty rzędy kilku złotych, gdzie budynek razem z gruntem warte są nawet milion złotych. O co chodzi w tym procesie?

Wystarczy zgłosić się jako kurator spadkobiercy

Zdecydowana większość nieruchomości w Warszawie, które należały niegdyś do społeczności żydowskiej, ma spadkobierców, którzy już nie żyją, nie są tym zainteresowani albo nawet nie mają pojęcia o posiadaniu takiego spadku. Przepisy prawa powstałe w czasach państwa komunistycznego sprawiają, że wystarczy zgłosić się do urzędu jako kurator spadkobiercy, nie ma tutaj znaczenia to, że tak naprawdę nie mamy ze spadkobiercą żadnych powiązań, nie znamy go, nie wiemy gdzie mieszka ani czy w ogóle żyje. Urzędnicy muszą jedynie co jakiś czas zamieszczać ogłoszenia o poszukiwaniu prawowitego spadkobiercy danej nieruchomości, na przykład na łamach lokalnej prasy. W tym czasie rzekomy kurator już dostaje wyrok sądu i przejmuje nieruchomość dosłownie za grosze bo spadkobierca się nie zgłasza po swoją własność.

Zdjęcie pochodzi ze strony Flickr

 

Urzędnicy rozkładają ręce

Przez ponad 60 lat nikt nawet nie pomyślał o zmianie tego przestarzałego prawa. Wystarczył tylko impuls, jedna wygrana sprawa, aby jak grzyby po deszczu pojawili się kolejni „kuratorzy” zajmujący cenne nieruchomości w Warszawie za grosze. Dochodzi do absurdów, gdzie nieruchomość ma w swoich granicach boisko szkolne, którego dzieci w efekcie są pozbawione bo nowy właściciel nie godzi się na wynajem. Urzędnicy rozkładają ręce, gdyż nie mogą nic zrobić dopóki Sejm nie zajmie się nowelizacją tego prawa. Kiedy to będzie? Nie wiadomo.

Dodaj komentarz