Ustawa chroniąca finanse podwykonawców w branży deweloperskiej

Nie jest żadną tajemnicą to, że w Polsce budowa jakiegoś obiektu daje pracę nie tylko wielu osobom, ale także i licznym firmom. Zazwyczaj wygląda to w ten sposób, że deweloper, który jest inwestorem w tej sytuacji, wybiera jakiegoś wykonawcę dla swojego projektu. Wykonawca dostaje pieniądze na poczet zrealizowania inwestycji, a następnie zatrudnia podwykonawców. I tak w budynku chociażby inna firma zajmie się zrobieniem okien oraz drzwi, inna wyleje fundamenty, a jeszcze inna zajmie się elewacją czy terenem dookoła budynku. Nie ma w tym nic złego, ale rynek pełny był niestety drobnych wykonawców, którzy działali na rynku tylko po to, aby wyłudzić od inwestora pieniądze. Nowa ustawa ma tę sytuację zmienić.

Koniec niepłacenia podwykonawcom

Niestety dość często zdarza się w Polsce, że główni wykonawcy to firmy wirtualne, które krótko po dostaniu pieniędzy od inwestora i wynajęciu podwykonawców znikają z funduszami z rynku na dobre. W efekcie podwykonawcy tracą płynność finansową, często są to małe firmy, dla których brak zapłaty za duże, wykonane zlecenie, to ogromny problem. Tracą jednak także deweloperzy. Oni bowiem już raz zapłacili na swoją inwestycję, a następnie po różnych wyrokach sądów muszą ponownie płacić to samo, tym razem podwykonawcom za wykonane prace. Nowa ustawa, która weszła w życie 1 czerwca daje inwestorowi większą kontrolę nad działaniem głównego wykonawcy. Ten musi inwestorowi zgłosić wszystkich podwykonawców, których chce zatrudnić. Inwestor ma miesiąc na to, aby zgodzić się z tym wyborem albo też nie, inwestor może nawet sam wymagać zatrudnienia konkretnych podwykonawców. Co jednak najważniejsze, ustawa sprawia, że odpowiedzialność wypłacenia podwykonawcy wynagrodzenia jest dzielona na inwestora oraz wykonawcę głównego.

Pojawiają się kontrowersje

Choć ogólnie nowa ustawa jest chwalona to jednak pewne jej fragmenty budzą kontrowersje. Największe dotyczą kwestii odgórnego ustalenia wynagrodzenia. Jeszcze przed rozpoczęciem prac inwestor musi zaakceptować kwotę dla podwykonawcy, na przykład za wstawienie okien. Inwestor nie odpowiada za wypłacenie kwot wyższych niż ustalonych. W budownictwie niestety jednak często wyliczone koszty okazują się być za niskie w stosunku do realiów. Nie wiadomo kto w takiej sytuacji dopłaci podwykonawcy.

Dodaj komentarz