Spektakularna klęska funduszu nieruchomości banku BPH

Nie od dzisiaj wiadomo, że inwestowanie w nieruchomości, w dłuższej perspektywie czasu, może przynieść naprawdę spore zyski z jednoczesnym ograniczeniem ryzyka inwestycyjnego do minimum. Widać to dokładnie po ostatnich badaniach statystycznych. Złoto, tak popularne kiedyś pośród inwestorów, już dawno nie jest na szczytach, a prym wiodą dzisiaj właśnie nieruchomości, w które to inwestuje mnóstwo osób. Nie dość, że ceny nieruchomości wolno, ale systematycznie rosną to jeszcze dodać należy fakt, że na nieruchomości można zarabiać pośrednio poprzez chociażby jej wynajmowanie. Zawsze jest tutaj pewne ryzyko, że na przykład mieszkanie zostanie zniszczone przez wynajmującego, ale nie jest ono tak duże jak chociażby ryzyko związane z inwestowanie w akcje. Nic więc dziwnego, że Polacy tłumnie ruszyli do funduszy inwestycyjnych, które powiązane były z nieruchomościami, licząc oczywiście na wysokie zyski. Wiele ludzi zarobiło, ale klienci banku BPH naprawdę nie mają powodów do zadowolenia.

Upadek funduszu jakiego jeszcze nie było

Ponad dekadę temu BPH uruchomiło specjalny fundusz inwestycyjny FIZ, gdzie reklamowano się wysokimi zwrotami przez bezpieczne inwestowanie w nieruchomości. Klienci chcący przystąpić do funduszu musieli wykupić specjalne certyfikaty, z których każdy miał wartość około 100zł w tamtym okresie. BPH obiecywał niesamowite zyski, a do tego bezpieczeństwo inwestycyjne, choć oczywiście zawsze w takich funduszach banki odcinają się od odpowiedzialności w przypadku ewentualnych strat. Trzeba się z tym liczyć, ale tak spektakularnej porażki nie spodziewał się chyba nikt. Certyfikaty warte kiedyś 100zł dzisiaj warte są…64 grosze! Oznacza to, że klienci tego funduszu właściwie stracili wszystkie swoje pieniądze. Jakim cudem tak wiele można było stracić na nieruchomościach?

Wiele błędów funduszu

Na porażkę składa się niestety wiele błędów inwestycyjnych, ale także i niekorzystny splot zdarzeń. Nieruchomości kupowane były w okresie boomu, gdzie rosła bańka na rynku. Co więcej korzystano z lewarowania, a nieruchomości kupowano szybko przez mocne windowanie ich cen. Bańka niestety pękła po problemach z kursem frankach. Wartość nieruchomości spadła nawet o ponad 30%, a przypomnijmy, że bank kupował je za dużo wyższe pieniądze niż wartość rynkowa, a więc ogólna strata była jeszcze wyższa.

Dodaj komentarz