Ogromne oszustwo przy kredytach branych pod zastaw nieruchomości

Poznańska prokuratura właśnie sporządziła akt oskarżenia w sprawie związanej z oszustwami dotyczącymi udzielania pożyczek pod zastaw nieruchomości. W akcie tym oskarżonych jest 40 osób, a z kolei prawie 250 osób było poszkodowanych przez nielegalną działalność tych ludzi. O co chodzi? Najważniejszymi podejrzanymi w sprawie są Mariusz T., który zajmował się pośrednictwem w obrocie nieruchomościami oraz notariuszka Wioletta D.. Wspólnie oferowali oni ludziom pożyczki na bardzo preferencyjnych warunkach, których zabezpieczeniem była nieruchomość. Pożyczki kierowane były szczególnie do ludzi z kłopotami finansowymi, starszych oraz nieporadnych życiowo. W efekcie udało im się w ten sposób nabrać prawie 250 osób, a szkoda została wyliczona na chwilę obecną na ponad 44 miliony złotych.

Zdjęcie pochodzi ze strony PixaBay

Nielegalne umowy

Już same umowy związane z pożyczką nie były legalne. Po pierwsze bowiem pożyczkobiorcy bardzo często nie otrzymywali swojej kopii umowy, którą zawsze dostaje się po podpisaniu. U notariusza spisywany był akt własności, który ustanawiał zupełnie nowego właściciela nieruchomości będącej zabezpieczeniem pożyczki. Mało tego pożyczkobiorcy byli okłamywani w związku z tym aktem własności, gdyż tłumaczono im, że jest on spisywany tylko ze względów formalnych i aby nie było problemów z urzędem skarbowym. Ostateczna wersja umowy wyglądała tak, że wystarczyło drobne opóźnienie w spłacie zaciągniętej pożyczki i od razu pojawiało się pismo, według którego pożyczkobiorca był informowany iż właścicielem jego nieruchomości jest już zupełnie inna osoba. Jako zabezpieczenie brane były nie tylko mieszkania, ale także domy oraz działki.

Problemy ze spłatą pożyczki

Co ciekawe ludzie mieli nawet problemy ze spłatą swoich zobowiązań finansowych i to wcale nie zawsze z braku pieniędzy. Pożyczkodawca nie chciał wysłać żadnego harmonogramu spłat i w efekcie nie było nawet wiadomo kiedy i w jakiej wielkości raty trzeba spłacać. Spłacając ratę na potwierdzeniu nie było także informacji o tym, że jest to wpłata na poczet spłaty zadłużenia. Teraz głównym podejrzanym w sprawie grozi nawet 12 lat więzienia.

Dodaj komentarz