Dlaczego banki uznaje się za winne trudnej sytuacji „frankowiczów”?

Posiadacze kredytów we frankach szwajcarskich, którzy przez zawirowaniach kursu tej waluty w ostatnich tygodniach, mają problemy ze spłatą swoich zobowiązać zarzucają niefrasobliwość nie tylko władzom naszego kraju, ale także samym bankom. Według nich rząd lata temu nie reagował, a banki robiły tak naprawdę co chcą i doprowadziły do trudnej sytuacji tych ludzi. Cofnijmy się więc do roku, mniej więcej, 2004 gdyż to właśnie wtedy zaczęła się hossa dla kredytów frankowych.

Zdjęcie pochodzi ze strony Freestockphotos.biz

Kredyt dla każdego?

To nie żaden żart, w 2004 roku kredyt można było dostać bardzo często na tzw. „gębę”. Banki upatrzyły sobie ogromne możliwości zysków w kredytach hipotecznych udzielanych we frankach szwajcarskich. W wielu przypadkach można było dostać solidny kredyt na zwykłe oświadczenie o dochodach. Studenci mogli dostać taki kredyt z poręczeniem rodziców, nie trzeba było mieć umowy o pracę, wystarczyło minimum półroczne zatrudnienie na różnych zleceniach czy dziełach. Pojawił się nawet krok w stronę osób zarobkujących za granicą, gdyż o kredyt można było ubiegać się bez zameldowania na terenie Polski. To nie koniec przywilejów. Banki finansowały nawet ponad 100% wartości nieruchomości. Część dawała 100% plus pieniądze na opłaty dodatkowe związane z zakupem, a inne dawały bezpośrednio 102, 104%, a nawet aż 130% w przypadku Dombanku. Małe w tamtych czasach banki, jak Millenium, odbiły się dzięki tym kredytom od dna i uplasowały się w ścisłej czołówce. Wspominany Milenium miał w 2004 roku portfel o wartości ledwie 1.5 miliarda złotych. Wystarczyły 4 lata, aby kwota ta wzrosła do 22 miliardów! Sytuacja ta dotyczyła wielu banków, które w tamtych czasach nie liczyły się specjalnie na rynku.

Czy banki naprawdę są w pełni winne?

Na pewno banki są winne tego, że mogą mieć teraz problemy z egzekwowaniem należności. Brak kontroli, zaniżona zdolność kredytowa, kredyt na dowód…to wszystko sprawiło, że od wielu osób odzyskanie pieniędzy może być bardzo trudne. Z drugiej jednak strony banki to tylko gracze na rynku, ich odbiorcami są nasi obywatele, którzy niestety powinni myśleć. Biorąc kredyt bez zaświadczeń, na tak duże kwoty, trzeba mieć świadomość tego, że trudna sytuacja rodzinnego budżetu może w końcu się zemścić. Prawda w tym sporze niestety, jak zwykle, leży gdzieś po środku.

Dodaj komentarz