Co z podatkiem katastralnym od nieruchomości?

Od naprawdę wielu lat w Polsce dużo mówi się na temat podatku katastralnego. Obywatele naszego kraju jednym głosem są przeciwni takim zmianom. Dzisiaj właściciele nieruchomości zobowiązani są do płacenia podatku od domów czy mieszkań, który wyliczany jest na podstawie wielkości gruntu. Podatek katastralny działa nieco na innej zasadzie. Zamiast obecnego podatku od nieruchomości należałoby co roku opłacać podatek od powierzchni nieruchomości i to zgodnie z aktualnie obowiązującymi cenami. Co ważne, byłby to podatek lokalny, a więc jego wysokość mogłaby być bardzo zróżnicowana.

Zdjęcie pochodzi ze strony Wikipedia

Dobre rozwiązanie dla gospodarki

Podatek katastralny od wielu lat funkcjonuje w krajach lepiej rozwiniętych od naszego i ma się naprawdę dobrze. Jego podstawową zaletą jest to, że pieniądze z podatku trafiają bezpośrednio do gminy, a nie do „zbiorowego wora”, jak ma to miejsce teraz, aby później rozdzielać te pieniądze według własnego widzi mi się. Katastry napędzają lokalny rozwój gospodarczy, sprzyjają powstawaniu nowych budynków i lepszemu zagospodarowaniu przestrzeni. Do tego ta forma podatku wymusza uporządkowanie zapisów w księgach wieczystych, a w Polsce bałagan w tej kwestii znany jest od lat i nikt nie potrafi się sensownie za to zabrać. Nieuregulowane sprawy spadkowe i niepełne księgi to norma w polskiej rzeczywistości. Skoro jednak podatek katastralny jest tak dobry to co sprawia, że przez tyle lat żaden rząd nie odważył się go wprowadzić?

50-krotny wzrost podatku!

Powodem są przerażające, z naszej perspektywy, kwoty takiego podatku. Dzisiaj właściciel dwupokojowego mieszkania w bloku płaci około 50zł rocznie podatku, co jest kwotą naprawdę przystępną. Po wprowadzeniu katastru byłoby to już nawet 2.5 tysiąca złotych. Jeszcze gorzej mieliby właściciele domków jednorodzinnych. Płacąc dzisiaj po kilkaset złotych rocznie musieliby poświęcać na ten cel nawet 10 tysięcy złotych! Wprowadziłoby to totalny chaos w kraju. Małe, dwupokojowe mieszkanie to konieczność pracowania cały miesiąc na opłacenie rocznego podatku. Pojawiłyby się zawirowania na rynku nieruchomości, spadki cen związane z masową wyprzedażą nieruchomości przez biedniejszych. Nie ma co ukrywać, że zdecydowanej większości społeczeństwa nie byłoby na to stać.

Dodaj komentarz